
Pierwszego dnia pracowaliśmy z techniką reliefową, drugiego dnia kursanci poznali cuerda seca. To była dla większości osób pierwsza styczność ze zdobieniem ceramiki – i to było niesamowite obserwować jak szybko weszli w proces, jak odważnie komponowali, jak rośli w trakcie. Na początku były tylko biskwitowe talerze… zwykłe, spokojne, surowe. Po dwóch dniach nabrały koloru, szkliwnej głębi, blasku, historii i indywidualnego charakteru.
Efekt? Ogromna satysfakcja, lekkość, relaks, zanurzenie w twórczości – i wyraźne poczucie „ja naprawdę mogę”. To doświadczenie pokazało jak dużo może dać pierwsze spotkanie z ceramiką. Kiedy ktoś pozwoli sobie wejść w proces – szkliwo, kolor i struktura zaczynają opowiadać własną historię.